Z cyklu tramwajowe podróże cze 27

Podróżowanie nie zawsze musi oznaczać wielkie wyprawy. Czasami podróż to nic wielkiego, ot tylko zamiast koniec świata, tylko koniec miasta. Ci co mieszkają w wielkich miastach wiedzą, że miejska udręka, czyli nic innego jak korki, spowodują, że przejazd z jednego końca miasta na drugi to rzeczywiście podróż. Wsiadając na pierwszym przystanku w Borku Fałęckim do trzeszczącej kolumbryny o numerze 22 przy założeniu, że jedzie się do końca, należy zaopatrzyć się w dobrą lekturę i prowiant w postaci orzeźwiającego napoju i małego co nieco. Ponad godzinny przejazd to prawie jak podróż pociągiem. Oczywiście zamiast poświęcić się lekturze można obserwować zmieniające się miasto za oknem, od wspinania się z Borku do Łagiewnik tuż przy wstędze Zakopianki, po zakręt do Tesco i potem dalej do Kapelanki i Ronda Grunwaldzkiego. A potem urok Starego Miasta liźnięty zaledwie przez pare przystanków. I już przed nami Aleja Pokoju, następnie rogatki Nowej Huty do której przybliża nas każda kolejna chwila, każdy kolejny przystanek. Wjazd na Plac Centralny wydawać się może ukoronowaniem tej podróży, jednak to nie koniec. Czeka nas jeszcze wstęga nowohuckiego miasteczka prosto do końca trasy, do Walcowni. Podróż tramwajem nr 22 – któż by się spodziewała, że może przynieść tyle wrażeń!

Sprawdzaj nowinki z RSS, Jeśli artykuł Cię zaciekawił - skomentuj!.
Zostaw komentarz » Zarejestruj się / Log in
Pozycjonowanie Strony